Dzień 44 i 45

44 dzień pielgrymki Bydgoszcz – Santiago de Compostela
Arzaq – Sauvelade

Rano o 5 wyskoczylem byle dalej od tego chrapiacego typa. Przeczekalem w kuchni. Niebawem Dominik z Florianem zjawili sie na sniadaniu. Wczoraj podzielilem się z nimi moim obiadem. Dostalem na śniadanie za to nektarynki, ser i gotową herbatę :-)
Plan na najblizsze dni prosty – zrobic tak by w  niedziele byc w St. Jean na Mszy. Czyli 5 dni marszu łyknąć w 3. Dzis jak najwiecej bo mam siły.
Pod wieczór, juz na mecie, mogłem powiedzieć, że zrobilem 1,5 dnia przewodnikowego. Ale to troche przez moja dume a mianowicie…
Po drodze spotkalem Floriana z nowymi kumplami, Francuzami. Szli oni do gite donativo ktore polecil i mnie ten Niemiec z Lamothe. To pomyslalem ze pojde z nimi i bez forsowania sie zostane – zaoszczedze flote na noclegu. na miejscu jednak okazalo sie ze to nie donatio a cena wynosi 27€. Mowie ze za drogo, ze ide dalej. A Ci Francuzi ze za mnie zaplaca. No i tu wlasnie duza doza pokory, ktorej mi zabraklo w tej sytuacji. poczulem sie w tym momencie jak zebrak i podziekowalem. unioslem sie honorem i poszedlem na swoj szlak. Na szczescie wyszlo na dobre bo doszedlem sporo dalej tego dnia i dostalem miejsce w pokoju za 8€. do tego moj urok osobisty B-) sprawil ze wlascicielka dala mi bagietke za frajer. No i zachowuje szanse na niedziele w St. Jean. Nie czulem jednak nog po tym dniu – 45km od 7 do 19. A jutro nie mniej.

45 dzień pielgrymki Bydgoszcz – Santiago de Compostela
Sauvelade – St Palais

Do godziny 10 zaliczylem odcinek do pieknego Navaranx, czyli te 0,5 dnia przewodnikowego z wczoraj. Tu postoj na sniadanie. Sardynki i bagietka na lawce. O 11 ruszylem dalej.
Po poludniu przekraczalem rzeke Le Saisou. Slonce grzalo wiec pomyslalem ze rozdziewicze francuskie akweny i wykapie sie pierwszy raz we Francji w rzece. Brzeg – same otoczaki, woda – hmmm, no jest mokra i… turkusowa. Tak, miała ładny turkusowy kolor. W Polsce takich barw rzeki nie maja. Najwazniejsze ze poplywalem, tego mi brakowalo.
Tego dnia doszedlem bez problemow do St Palais. Miasto lezy poza szlakiem GR65. Poszedlem tam normalna drogą, spory ruch. I byla to dobra decyzja. nocleg w jakims klasztornym obiekcie za 7€ ze sniadaniem. a miasto po prostu przepiekne.
Wieczorem przy kolacji z winem pogadalem sobie z Francuzami o zyciu i camino del norte. Wymyslilem ze pojde klasykiem a z Pampeluny bujne sie na 2 dni do San Sebastian. Oby sie udalo.